Opis jest właściwością bloga. Nie będę pisać opisu. Nie znam bloga tak dobrze. Lubię cukier kandyzowany.
RSS
czwartek, 19 stycznia 2012
pofilhsm
Nieszczęsne luftbaloon czy jak to po niemiecku przed chwilą.

Na filozofii Nietzsche. Przeżywam bierny (o tyle dobrze) nihilizm. Pustka duchowa doświaczona tym bardziej, że widzę przykre reklamy, zwykłych wykończenie codziennych ludzi i czytam cudną mangę. Kocham Gilberta.


(haha tak, wcześniej Pluto i kochałam robota)

będzie smutek żal, był smutek i żal, aż współczuję Mateuszowi. Lush jak mogłeś.
cudowne kredki, mało snu i egzamin z historii.

(gdzie mogą być te notatki z historii? no gdzie? no przecież na kaloryferze. kaloryfer to najlepsze miejsce na notatki z histoirii).

Menele.

Deszcz i śnieg i brak horyzontu. Nie chodzi o prawdę. Zamiat modlitwy - czytanie gazety. No tak, zre wszystkim masz rację, a i tak..

No przecież ja czytam Nietzschego, potem , żeby go zrozumieć, Heideggera, a potem, żeby to zrozumieć, ćwiczenia, po cym zastanawiam się dlaczego trzba coś zrozbić, by osiągnąć nadczłooweika, skoro cykliczność, i czy chodzi o ostatnich ludzi.


A w międzyczasie przecież wykazywanie umiejętności na randce. Lans filozofii.

(wczeniej był kozak, booże)

Paluszki i chipsy, które zniknęły.

Elliot.

Gdzie sens i prawda (czyli jak manga współpracuje z Nietzschem).

Gdybym widziała youkai - to coś nakreś,la. Gdybym była określona i czarno biała czy zaznaczona - brzytwa Ockhama i prośij okreśenie.

Jestem nijaka, i Doncow mną gardzi. Tekst, który mnie zmienił (tak, Nietzsche!). W stronę Swanna też, i jak widział tę zmianę. Porcelana. - tak, gdzie indziej.

Ale porcelana i kapelusze a niiliz i Fukuyama że to dobrze! Będzie pokój i bezpieczeństwo!

Kurde Przecież "Dawca".

Kino no Tabi, ciągle, gdzy jadę - Serial Experiments Lane. I nagłe olśnienie, nie wiem, kiedy. Każdy myśli, i stąd, że myśli i samoświadoość, przekonanie o wyjątkowości (tak, Hobbes). A potem , ze nie. Tylu ludzi (za dużo, coż). I każdy myśli.

Tłoczno.

Niebędę szczęśliwa będac sprzątaczką, cokolwiek bym sobie nie wmawiała. No kurde.

I różnica - nauczyciel a wykladowca. I w czytelni - ferwor pracy  Nie, to było boskie.

I te koty na głowie a kotofobia.

Jutro wsp a ja nic nie wiem o szwajcarii. nie, kantony i referendum max plus jakiś straznie konserwatywny kanton. Ale cośtam i o. I że kto porzdstawicielem. Boże jak dziwnie.


No tak, dawno nie pisałam i oto, co wychodzi.

Ządnych rejeced memories, tylko zabawy - jak najwięcej słów 3literowych po ang na filozofi.
Zero ludzi, ja cała przeprawszam i kurde, ... , idż idź zniknij.

bezw wniosku bo nie ogarniam chya.
po
23:58, garetma
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 czerwca 2011
nyt
Od kilku miesięcy gorzej piszę. Podobno.

Ale dziś nie mogłam:

ZBUDUJMY NOWĄ tylko w aptece POLSKĘ anioły farmacji mają dla ciebie miesięcznik 


No i dziś widziałam ją, a potem torebkę na 55zł na rynku. Przypadkiem, ale takie coincidents lubią być, szczególnie u mnie, bo ja mam taki umysł, że tak jest.

"Wielki Gatsby", mhmhmhmhmhmhm (no nie przyznam się) i teraz "Portret Doriana Gray'a".

Nadal siedzi Gombrowicz.

Koniec.
18:13, garetma
Link Dodaj komentarz »
.
- Idzie w dół po szerokich schodach w stronę potęgującej się ciemności.
- ...w stronę jądra ciemności...
- Ciemności? Nie lubię ciemności. Sprawdź, czy gdzieś nie ma kontaktu.
- ...kontaktu!...
- Nie ma. Wszystko jest proste, pozbawione ozdób, co nie znaczy bynajmniej, że miejce to jest pozbawione pewnego swoistego niepokojącego uroku.
- A ona?
- Ma na sobie piękną, długą suknię, włosy odgarnięte do tyłu, brakuje jej biżuterii. Schody chyba się skończyły...
- Chyba?
- Jest zbyt duży mrok, bym mógł mieć pewność. Prawdopodobnie doszła do labiryntu.
- Labiryntu? Skąd on się tam wziął?!
- Nie wiem. One lubią się tak pojawiać. To dziwne miejsce.
- Nienawidzę go. Brak w nim jasnych reguł. Klarowności. Logiki.
- Jest...
-...a więc przyszłaś.


Tak, przyszłam, chyba musiałam, choć nie wiem, czego się tu spodziewać, ale chyba niczego zrozumiałego, niczego łagodzącego. Soothing. Tak, potrzebuję zdecydowanie czegoś soothing. <patrzy wgłąb labiryntu> ale jest taki pociągający. wciągający.  <wytęża wzrok> ale tam chyba jest- <postępuje kilkakroków naprzód> ...czy to to zdjęcie i jeszcze <przywołuje obraz widzianej dziś dziewczyny> teraz jeszcze dzisiaj <tego dnia miała imieniny> i to wcale nie jest śmieszne.


 


18:03, garetma
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 czerwca 2011
03.06
Jak bardzo mnie nie ma tam, gdzie powinnam być!

Jak bardzo jestem gdzie indziej!

Cóż Gombrowicz by na to powiedział? Czy jest tu jakakolwiek forma?

Po "Obcym" Camusa, próbuję ogarnąć. Wiadomo wszystko o innych, o miejscu, lecz o nim - choć to narracja 1osobowa - nic.
Gdzie to wciasnąć egzystencjalizm?
(Bo Camus = egzystencjalizm, taj jak Proust = magdalenki).

Właśnie, Proust. Dodać do to do list. Ale w odległe prz\yszloścci raczej. Muszę dojrzeć i znależć czas. Kiedyż?

Taki język, bo teraz Poe. Och,. kocham te obrazy i właśnie język.
Czy to właśnie czarny roamantyzm?

O kurde, właśnie zdałam sobie sprawę, ze pomyliłam z kimś Poego. To nie on miał Cthulu, tylko , kurde, jakiś od horrorów, aargh, danke Google - Lovecraft.

Pomyliłam Poego z Lovecraftem! A wiec jest to możliwe. I wierzyłam w to większą część dnia. Ale takie opowiadania... "Rękopis znaleziony w butelce". To jest nieco podobne.
Chociaż wiedziałam, ze jeśli nie widzą go, to coś tu nie pasuje. Coś jest nie tak. Gdzie ta groza i kosmos? Były tylko matematyczne przyrządy,.

Dobra, juz.
Nie umiem pisać ,krótkich niotek. Włanie, jeszcze tylko na usprawiedliwowienie: czytałam dziś dużo surreal lesbian romance. Tak, wiem, ale znalazłam w Internecie i po psotu nie mogłam.
No i tak, głupio się nśmieję, jak jeżdzę na rowerze i jestem w tramwaju, bo zawsze wtedy sobie scos śmiesznego przypomnę, i zawze spotakm wtedy sąsiadkę, która udaję, ze nie widziała, ale obie wiemy, że widziała, i potem asptkam ją jeszcze raz, za chwilę, w zabawnej sytuacji, ale uderzę jej sdrzwi rowerem...
o kurde.
Nevermind na 4 miejscu wg Teraz Rock!
#
23:27, garetma
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 maja 2011
fragment szarej teczki vs tramwaje jak grzmoty
A więc były dawniej wpisy, były zachwyty nad galaretką, mandarynkami czy czekoladą.

Został mi po tym kawałek szarej teczki.

Minęły matury, miało być pięknie Jak mama wtedy mówiła, że szła całą klasą, całą grupą, gdy ja słuchałam i widziałam - słońce i ja całą grupą, trochę srawdzania, trochę przerażenia, zdołowania nawet i najwięcej śmiechu i wolności. Lecz tego nie było. Tylko cholernie świecące słońce duszne rtramwaje, szczelne puszki i samotność.

I ta było dawniej! Pod jednym parasolem jednoosobowym 8 osób! Był plac zabaw, było błoto, wódka i zabawa. Trochę mało fajnych chwil.

Lubię czytać ksiażkę, gdy na dworze pada, lubię żreć cornflakesy z nutellą i popijać to wodą. Ale tego się jie pamięta. To miłe, lecz odlatujące wspomnienie. Potrzebujesz innych i dobrze o tym wiesz. Ale inni tego nie wiedzą.

I nawet gdy ona mówiła, chodź, co będziesz siedziec, chodź, chodź, to zawsze miłe, tak, ale teraz ten facebook i gówno. To wsztko było gównem. I widzę tę działkę, słyszę tę muzykę i dużo śmiechu, trochę tańxca. Czuję wolność. Lecz ja daleko. Co robię?

Co robię? Sprzątam pokój. Niszczę historię, próbuję nie myśleć, że przy powstaniu krakowsiim można było napsiać datę i to była 3 REPUBLIKA FRANCUSKA, A NIE 4.

Lecz nie.

Cóż robie teraz? Poduszkowce z czekolaą próują unieść mnie do wysokiej myśli Gombrowicza, lecz nie uda im się bez mojego wsparcia, i tak mniejszego niż zwykle. Tak, myśl gombrowiczowska! Nieomal się nie rozpłakałam widząc te zdania, pisane z lekka chaotycznie, czyż tego ie znam? Tych cudnych metafor i wyrazów użytych w nieco innym kontekście niż normalnie? Te zdania wskazujące autora "Trans - Atlantyku".

I to, że nie zjmuje ludzi problem tej powieści, gdy nawet nie chodzi o świętokradztwo cy co tsam, to chodzi o wyrazy pisane od wielkiej litery w środku zdania. No bo jak to tak.

I Sorry Immanuel But I Kant: DO BE DO BE DO.

kKocham.

i były te komentarze! Cóż kocham, cóż lubię? Zawsze te emocje i odczucia. Tekarty postaci i kostki na lampach.
Dziś kłykcie i tramwaje jak grzmoty.

Boże, tramwaje jak grzmoty! Jest ich miliard! kotłują się w mej głowie, owodując słaby afekt. Lecz je kocham. To takie malutkie puzzle czy kamyczki do mozaiki mego życia. Lubię porównanie życia do mozaiki. Nawet jeśli były niebieskie kamienbie i potem dziry. Cudna przypoieść, ale kłamie. I nie mówię o was, lecz zawsze o sobie.
Ja nie jestem kamyczkiem, nie jestem puzzlem czy literką w powieści świata (wooow teraz to wymyślałam). Nie ma też świata, który czeka na mnie, abym tam siebie odnalazła. Czytałam "Ojca Goriot" (nie doczytałam, gdyż jeszcze żyję), czytałam "Ludzi bezdomnych" i wiem, że człowiek może się urodzić i umrzeć, i tyle. I nic to nie znaczy.

Chodzi o to, zę nie wierzę, by gdzieś tam, dlaeko, w górach czy na stepach była kraina, która będzie moim locus amoneus. Że po prostu będę żyć, okej, le nie znajdę miejsca szczęśliwego.

Fragment szarej teczki jego. Kiedyś urwnay, niezbbyt się przejął, le to było u mnie, było fajnie, było tak zwyczajnie fajnie. Nie byli zajebiści, cudowni, nie byl z rekalmy Nivei i nie rozmawiali z centralą, ale tam właśnie chciałam, tak było fajnie.

Oby jeszcze kiedyś było fajnie. Ale patrząc na to, jak bardzo boję sie innych, jk badz głupio, zwyczajnie głupio się z nimi zachowuję, jest to mało prawdopodobne I juwenalia! Tak cudownie! Wolność, słońce, popołudie, muzyka! Grupy młlodych, tramoki, trampki!

Gdzie jestem?

Słucham o Duchu Pępka, kurwa.

Oni się bawią, aj się rozciągam.

Jutro koniec tych 6 lat tam spędzonych. 6 lat! A matura określi 3 ostatnie z nich. Czyż  to nie zabawne? Jakieś procenty określają 3 latat twego życia. Jaki smutny świat.

Lecz koniec! Pomyliłam części Dziadów, pomyliłam Francję z Hiszpaną i proces brzeski z procesem szesnastu. lECZ KONIEC!

Boże, ta moja samotność i nieśmiałoć. Och, tak, zareczała, to nie tak, ja nie, j nie. Lecz jestem tak zwyczajna i codzienna. Tak normalna, mozna wypełnić mną rubryczki akt. Nie wychodzę poza nie. Jestem samotna, tak. Ale jestem przede wszystkim nieślmiała, tak, jestem nieśmiała  i zbyt często używam skótów myślowych. Jak ja tu przeżyję?

Ccę iść na kulturoznawstwo, lecz pójdę na prawo. Cóż potem? Czy prztrwam? Koniec końców, lepsze prawo od bankowości. Lecz co potem? Kurwa, poduszkowce są wyjątkowo słabe. Nie oddzielę mnie od świaa. Coż, idę. # 
22:01, garetma
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 kwietnia 2011
non sos
Trochę refleksji, bo tyle lat i wildhoney słucham.

Tyle zmian. Kocham kwiatki - rozmawiam z N., A. - wspólny znajomy - tak niespodziewane!
Tyle zmarnwanych przede wszyrtkim lat. Kurde, czułam, że tu cegoś brakuje, ze czegoś jest mało. Innych, tak myślałam, ale chodziło  życie samo w sobie.

Traciłam życie żyjąc.

Skoro już jestem - radość z lodów czekoladowych, smoothie, arbuza, słońca, ślicznych kwiatków, icvh zapachu i błysku liści z okna O.

Zawsze się błyszczały, i ta zmiana - zawsze ciemniej, szaro, potem.

Dziwne, żę dopiero teaz widzę życie samo w sobie. Kurwa przed maturą.

Och, gdzie widziałam te słowa.

Te forme i oczekiwania, stres. Skoro nie ma więzi - a u mnie nie ma, to po cholerę te święta? Kiedyś była wspólna wieś.  Facebook pomaga, to takie nowoczesne zastępstwo, ale ja nie mogę tak. ażdy komentarz się liczy! Npisz! Skomentuj! Chociaż wciśnij like it!

Gówno, ja w to nie wierzę, po cholerę im moja opinia, nienawidzę forów internetowych, A O. - to teraz .... włączasz forum. Ale tak nie! Ja muszę widzieć. Słyszeć. Obserwować mimikę i zachowanie, bezpośredniość kontaktu. A internet to w tym takie gówno.

Oczywiście, jeśli on wyjeżdż na 6 miesięcy to wiadomo. Lepsze niż pocztówka - 1/3 cholernie gorąco i wspaniale, 1/3 inne gówniane, 1/3 kocham kocham tęsknię.

NO iczego się dowiedziałam.

Więc to tsak, ale jeśliw widzę, ze nie tędy droga, potrzebny jest jakiś ośrodek kultury... Książnica? Ale to inny ryp. Raczej coś jak te małe amerykaskie sklepy muzyczne - aby wychowywać, dyskutować, ale tma najważniesza muzyka. Najlepiej węc, jak dla mnie kawiarnie jak na Wielkiej Emigracji. Ale  kto ze mną pójdzie?

Bo kiedy ja żyję?


Okej, strumień świadomności jak zawsze u nie obecny, sle teraz ten temat. Podobno poradzi sovbie. Zbyt dobre zdanie, tak myśle.  I kurwa I., 10 000 innych. Nie wierzę.  K., jak zawsze nieszczera i chamska i tego nie widzi. Owszem charytatywna pomoc, wolontariat - nie przeczę, ona chce, alesama jak jest?


Prawo. Nie mam nadziei. Niech bedzie. Może gdzieś odnjdę sens po formie.

Ale wcześniej ppuściłam zaczęty wątek świat - bo skoro nie ma wiezi, to po cholerę ta forma? Ona nic nie da. urwa lektura na mnie jeszcze działa. Mudzę przeczttać tysiac kdiażek żeby nie kojarzyć tak żałośnie, bo teraz mój mózg dziwnie pracuje i nawet A. na mnie dziwnie patrzy, choc ma teczkę z MSIT czy jak to tam.

Śpiąca jestem, ale może, nadmiar nadiar nadmiar - już wyższy poziom kurwa  doszłam do Szewców.
Nie isać, bo Lichtenberg. więc non sos i #.

23:15, garetma
Link Dodaj komentarz »
non sos
Trochę refleksji, bo tyle lat i wildhoney słucham.

Tyle zmian. Kocham kwiatki - rozmawiam z N., A. - wspólny znajomy - tak niespodziewane!
Tyle zmarnwanych przede wszyrtkim lat. Kurde, czułam, że tu cegoś brakuje, ze czegoś jest mało. Innych, tak myślałam, ale chodziło  życie samo w sobie.

Traciłam życie żyjąc.

Skoro już jestem - radość z lodów czekoladowych, smoothie, arbuza, słońca, ślicznych kwiatków, icvh zapachu i błysku liści z okna O.

Zawsze się błyszczały, i ta zmiana - zawsze ciemniej, szaro, potem.

Dziwne, żę dopiero teaz widzę życie samo w sobie. Kurwa przed maturą.

Och, gdzie widziałam te słowa.

Te forme i oczekiwania, stres. Skoro nie ma więzi - a u mnie nie ma, to po cholerę te święta? Kiedyś była wspólna wieś.  Facebook pomaga, to takie nowoczesne zastępstwo, ale ja nie mogę tak. ażdy komentarz się liczy! Npisz! Skomentuj! Chociaż wciśnij like it!

Gówno, ja w to nie wierzę, po cholerę im moja opinia, nienawidzę forów internetowych, A O. - to teraz .... włączasz forum. Ale tak nie! Ja muszę widzieć. Słyszeć. Obserwować mimikę i zachowanie, bezpośredniość kontaktu. A internet to w tym takie gówno.

Oczywiście, jeśli on wyjeżdż na 6 miesięcy to wiadomo. Lepsze niż pocztówka - 1/3 cholernie gorąco i wspaniale, 1/3 inne gówniane, 1/3 kocham kocham tęsknię.

NO iczego się dowiedziałam.

Więc to tsak, ale jeśliw widzę, ze nie tędy droga, potrzebny jest jakiś ośrodek kultury... Książnica? Ale to inny ryp. Raczej coś jak te małe amerykaskie sklepy muzyczne - aby wychowywać, dyskutować, ale tma najważniesza muzyka. Najlepiej węc, jak dla mnie kawiarnie jak na Wielkiej Emigracji. Ale  kto ze mną pójdzie?

Bo kiedy ja żyję?


Okej, strumień świadomności jak zawsze u nie obecny, sle teraz ten temat. Podobno poradzi sovbie. Zbyt dobre zdanie, tak myśle.  I kurwa I., 10 000 innych. Nie wierzę.  K., jak zawsze nieszczera i chamska i tego nie widzi. Owszem charytatywna pomoc, wolontariat - nie przeczę, ona chce, alesama jak jest?


Prawo. Nie mam nadziei. Niech bedzie. Może gdzieś odnjdę sens po formie.

Ale wcześniej ppuściłam zaczęty wątek świat - bo skoro nie ma wiezi, to po cholerę ta forma? Ona nic nie da. urwa lektura na mnie jeszcze działa. Mudzę przeczttać tysiac kdiażek żeby nie kojarzyć tak żałośnie, bo teraz mój mózg dziwnie pracuje i nawet A. na mnie dziwnie patrzy, choc ma teczkę z MSIT czy jak to tam.

Śpiąca jestem, ale może, nadmiar nadiar nadmiar - już wyższy poziom kurwa  doszłam do Szewców.
Nie isać, bo Lichtenberg. więc non sos i #.

23:15, garetma
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 marca 2011
nie słucham.
Czas wyjaśnić pewną bardzo ważną kwestię.
Noszę glany, le nie mam kostki, Glany to dawno i Londyn. Czarne rzeczy tak, różowe nie, niebeiskie i czerwone tak, i w ogóle wszystkie inne tak. W ogóle. Bez różowego stanika.
urde "zboczuszki". Nie, nie mogłam się powstrzymać.

Nie jestem zła. Teraz nie, myśle o czymś innym, staram sie myśleć, by nie czuć, nie to nie jest głębokie, na prawdę.
Boże jeszcze egzystencjalizm dzisiaj. Skąd ja to kurwa znam?
Mam wrażenie jak wtedy on w roku 1984. Tak właśnie myśli, dokładnie, tak by to wszystko napisał, ale nie mógł. Ograniczenia, wiadomo, jakie tam. \

Ale ja? Tylko mózg. A poza tym rozproszenie, oczywiści,e, czas.
Boże ja tak właśnie myślałam. Czy nadal myślę? Tak dawno już nie. Teraz Polityka, kawa, rozmowy. Żeby żyć, po prostu. Matura. Albo matura albo myśli. Albo myśli albo ludzie.

Chyba zdecydowałam. Ale nie potrafię do końca. A poza tym, wracając wspaniałe do początku, nie zna mnie nikt.

BO

KURWA NIE SŁUCHAM SLIPKNOTA

I NIE ZDAJĘ CAE

BO JESTEM ZA GŁUPIA.

Dziękuję, to wszystko.
22:03, garetma
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 lutego 2011
płg
Kim są

nie miało być inaczej.
My Chemical Romance po pierwsze.
Sleep.

Potem ciąg dalszy mojego wykazu alegorii na własny użytek, którego nie ma(jest w myśach i na blogu, żeby każdy myślał, że jestem pojebana, jakby jeszcze nie myślał):
studniówka = zależne od sytuacji: 1. zawiedzione nadzieje, zdecydowanie zbyt duże 2. masakra zdjęć.

Masakra zdjęć. Chamkie zdjęcie, na którym jestem w środku i widać moją twarz z profilu. Niech kazdy podziwia mój cudny nos.

Nie, nie jestem cudzoziemką.

ale w sumie najsmutniejsze: I'm not okay.

tak, bo rozmowa i teledysk, ale urodziny. Nale miła. Wcześniej mnie nie ma, isza, teraz milka. Trochę jak K. Nic dziwnego, ze jest tak jak jest.

Ale chodzi o to, ze mialam myśl, bo myślę dużo i mam dużo refleksi i magiczną bezużyteczną wyobraźnię (tak, cel sam w sobie, gówno), że dostajesz tyle ile dałeś. Tak, alegoria stawu i tak, bamnał i komunał cliche i coelho, ale tu w innnym sensie wykorzatane.

3 niespodzianki oprócz prezentów. Wszyscy smile, bo kochamy. Taka mądra i taka miła. Tu olimpiada a tu przyjaciółki, tam chłopak i tu chłopak, tu smile a tam "debilka" i "z czego się śmiejszesz?" "Nie, nic". Z ciebie, idioto, bo śię ośmieszasz biedaku. Nikt ciebie nie lubi, bez sensu, ale przynajmnije próbujesz, nawet ja, nie to co ja, przepraszam, mogło być lepiej.

A tu tylko cukierek. Nadal w piórniku.

Nawet nie potrafię tego powiedzieć,m tylko piszę n blogu, ale ludzie nie chcą o tym słyszeć, kogo obchodzi to, ze j czuję więcej niż myślę, choć potrafię się przmóc i myśeć (jak dzisiaj zmywając).

Jutro joga. Historia, wos, angielski, polski, opowiafdania borowskiego, biblioteka.

Bedę róbować czytać "Sklepy cynamonowe", choć szczerze mówiąc, nie widzę w tym sensu, gdyż nie potrafię interpetować ani w ogóle cokowliek robić. Nawet na drutach.
Kurwa.

Ze smutkiem sleep. Musicalness.

I kurwa potem interpretuję MCR czy Rihannę (kiedyś dawnoi i nieważne) zamiast KK Baczyńskiego. W moim wieku za mądry. Wiem, co prawda, ze są ludize, którzy nie rozumieją happysadu i to mnie pociesza, ale ci sami ludzie potrafą coś.

Amoże człowiek jest celem nie środkiem, ale to bez sensu. Możemy gadać o pieprzonej Europejskiej Konwencji, ale prawda jest taka że albo coś umiesz, albo nie umiesz, ale ratuje cię to, ze masz znajomych i w ogóle jakiś clique, no a ja nie mam. Nawet H. uż nie ma,  

i w sumie nie wiem. Jakaś cholerna próba, jak wtedy czy pójdzie? wróci?
co się w ogóle wted stało? czy on to zrobił?

pewnie nie. Zawsze tak mcrowo a potem gówno, logika i implikacje. Nie chodzi o to, ze jestem Sercem, a nie Rozumem. Ja w ogóle niczym ie jestem. Nietzsche. Gombrowic, Schopenhauer, Wittgenstein Kafka, Bułhakow, Russell, nawet radosny Fukuyama na maturze z wosu i w innym świecie.

a ja mam dziwne migdałowe wafle chpsy, liczi, paluszki, czekoladę, a nic nie usprawiedliwia mojego bytu. I są miliardy światów! Bez determinizmu! Pieprzyć atomu cząteczki i Demostenesa!

muszę wyrzcić śmieci. i pójść spać, i czegoś się napić,

-Nihil?
N: Noo?
- ty też tak myślisz że nie ma celu dopói go sobie nie znajdzies i bez justification?
-Noo.
-No, widzisz, ale ty jesteś Nihilem i to nihilem niczym zupełnie, że aż jesteś, bo jesteś ponad tym światem, tyllko idea, idealny przyjaciel bo zmyślony itd Więc jesteś lepszy.
- Magiczne. Dalekie i głębokie, jak Nietzsche w tym "bo świat...".
- No, więc jak mnie nie będzie, to ty będziesz, bo zstawiam ślad iebie tutaj. Może toś to podchwyci, albo nawet już to wyyślił.
-Tak.
- Pamiętasz? Jak P. na gg, "dobrze brzmi" czy co tam było tak dawno. I brechtają z niej. Cóż zrobisz? Kiedyś była taka, a teraz? Stres przed sprawdzianem z relgii? "Fiza"? "Biola"? I ta komórka.
- Nawet się nie witasz. O szczrze dowiedziałaś się z facebooka. Z facebooka.
- No, wiem. Współczesność to średniowiecze, a facebook to nasza globalna wieś z wsiurami.
- Jak ty istniejesz?
- A ty? Tak samo.
- Prawie w dwóch wymiarach, czyli w żadnym tak naprawdę.
- I wyszłaś bezndziejnie na tych djęciach. A fotograf ciebie unikał.
- Jest tak konkurs psychologiczny znowu.
- Noo, ten chłopak ma szansę.
- No, on ma olbrzmi mózg. I wielkie szanse. Mój mózg nie ma miejsca na historię i wos, nawet na matematykę.
- No, kłócis się z nim. Masz przewagę prawej półkuli nad lewą?
- Zapytał Zimbardo kurwa.

Muszę. Ale nico. Idę.
23:58, garetma
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 stycznia 2011
Gdyby chociaż sekta przyszła
gdybym psychomachię przeżyłą
znalazła oświecenie
znalazła cel czy środek
Grzech Różewicza
lustro Alicji
czyn Kevina

lecz nie.
Zostanę tak samo zwykła
lecz nie normalna
(inaczej niż kochani)
nie wypiję nie poleję
nie spróbuję
nie zapalę

gdybym była Cebulą.
GIMPem.
Wordem.
Paladynem.

lecz nie jestem

i zostaję

bez zółtawej pelerynki
bez

boże co za gówno
(taka puenta. twist.)


12:12, garetma
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28
jak to wszystko poukladać

{blog}